Historie seniorów
Piszemy tu o ludziach, z którymi pracujemy: o seniorach z naszej świetlicy, o ich wspomnieniach i o marzeniach, które udało się spełnić dzięki darczyńcom.
Marzenia seniorów
Historie osób, na których marzenia zbieraliśmy albo wciąż zbieramy w ramach Marzenia Seniora.
Pani Aniela i nowa kołdra
✓ Marzenie spełnione
Pani Aniela ma 79 lat i przychodzi do naszej świetlicy przy Kramarskiej. Kiedy pytaliśmy seniorów o marzenia, nie mówiła o podróżach ani o wielkich rzeczach. Powiedziała, że chciałaby mieć nową kołdrę.
Jej stara kołdra pamiętała jeszcze czasy jej dziadków. Przez lata nie było pieniędzy na nową.
Dzięki darczyńcom Pani Aniela ma dziś nową kołdrę, poduszkę i świeżą pościel. To pierwsze marzenie spełnione w drugiej edycji zbiórki.
Pan Antoni chciałby po prostu zrobić sobie herbatę
Zbieramy na to marzenie
Pan Antoni ma 83 lata. Dla większości z nas herbata to jeden guzik w czajniku. On czajnika nie ma. Wodę grzeje w garnku, a ponieważ porusza się o lasce, trudno mu go dobrze chwycić. Nie raz już się przy tym poparzył.
Pralka, którą ma, przecieka, a żeby jej używać, musi się mocno schylać.
Marzy o czajniku, w którym zagotuje wodę bez wysiłku, i o pralce, która wreszcie będzie działać, jak trzeba.
Pani Helenka chce złożyć córce życzenia osobiście
Zbieramy na to marzenie
Pani Helenka ma 72 lata. Jej jedyna córka wyjechała do Kanady za pracą. Nie poszło tak, jak planowała, i dziś nie stać jej na przyjazd do Polski.
Pani Helenka słyszy ją już tylko w telefonie. Święta spędza przy stole nakrytym dla jednej osoby.
Marzy o tym, żeby chociaż raz złożyć córce życzenia osobiście, patrząc jej w oczy. Zbieramy na bilet lotniczy do Kanady.
Pan Stanisław i molo w Kołobrzegu
Zbieramy na to marzenie
Pan Stanisław ma 84 lata. Swoją żonę poznał na molo w Kołobrzegu i od tamtej pory wracali tam razem co roku.
Żony już nie ma. Emerytura idzie głównie na leki i codzienne życie, więc na wyjazd nad morze nie starcza.
Pan Stanisław uważa, że jeszcze nie jest za późno. Chce ten ostatni raz stanąć na ich molo i poczuć się jak za dawnych lat.
Pani Irena zatańczy po 60 latach
Pieniądze zebrane, marzenie czeka na realizację
Pani Irena ma 71 lat. Kiedy była młoda, marzyła o tańcu towarzyskim, ale nie miała szans, żeby się go nauczyć. Potem było życie, praca i obowiązki, a marzenie zostało odłożone na później.
To „później” trwało prawie 60 lat.
W pierwszej edycji zbiórki darczyńcy zebrali pieniądze na jej kurs tańca. Kiedy Pani Irena zatańczy, dopiszemy tu, jak było.
Pani Aleksandra i obiad z całą rodziną
Pieniądze zebrane, marzenie czeka na realizację
Pani Aleksandra ma 74 lata i niedługo skończy 75. Nie marzy o prezentach. Chce na urodziny zaprosić całą rodzinę do restauracji i posadzić przy jednym stole wszystkie swoje wnuki.
Na co dzień rzadko udaje się zebrać wszystkich naraz. Tym razem ma się udać.
Pieniądze na urodzinowy obiad zebrali darczyńcy w pierwszej edycji zbiórki. Kiedy przyjęcie się odbędzie, dopiszemy tu, jak było.
Z życia świetlicy
Nie każda historia to wielkie marzenie. Większość dzieje się zwyczajnie, przy stole na Kramarskiej.
Nigdy nie grały w brydża. Teraz nie opuszczają dnia brydżowego
Na dzień brydżowy przychodzą nie tylko wytrawni gracze. Przychodzą też panie, które wcześniej nigdy nie trzymały kart w ręku i były pewne, że to gra nie dla nich.
Pierwsze rozdania idą powoli, ktoś podpowiada, ktoś się myli, wszyscy się śmieją. Po kilku spotkaniach okazuje się, że brydż to w dużej mierze pretekst. Chodzi o to, żeby mieć powód, by wyjść z domu, i miejsce, w którym ktoś na ciebie czeka.
Przyszła raz, na chwilę. Została na dłużej
Wiele osób przychodzi do nas pierwszy raz trochę niepewnie. Ktoś przeczytał ogłoszenie, kogoś przyprowadziła sąsiadka, ktoś po prostu przechodził obok.
Często zaczyna się od herbaty i jednej rozmowy. Potem okazuje się, że przy stole siedzi ktoś z tej samej dzielnicy albo ktoś, kto pracował w tym samym zakładzie. Tak powstają znajomości, które przenoszą się poza świetlicę: wspólne spacery, telefony, odwiedziny.
Wyjazdy, na które samemu by się nie wybrali
Samemu trudno się zebrać: trzeba kupić bilet, dojechać, a potem jeszcze wrócić. Kiedy jedzie się w grupie, wszystko jest prostsze.
Na wspólnych wyjazdach seniorzy odwiedzają miejsca, w których dawno nie byli albo nie byli nigdy. Ale najczęściej po powrocie opowiadają nie o tym, co zobaczyli, tylko o tym, z kim siedzieli w autobusie i z kim się śmiali przy obiedzie.
Jak działa Marzenie Seniora
Wszystko zaczyna się od rozmowy. Pytamy seniorów z naszej świetlicy, o czym marzą. Czasem to wyjazd albo spotkanie z rodziną, czasem nowa kołdra, czajnik albo ciepła kurtka na zimę.
Każde marzenie opisujemy na stronie zbiórki. Pieniądze zbieramy do jednej wspólnej puli, a każde spełnione marzenie pokazujemy tutaj. W pierwszej edycji darczyńcy zebrali pieniądze na marzenia siedmiu osób. Teraz trwa druga edycja.